Drogerie Laboo

Login



Gazetka Promocyjna

Nasze sklepy

Strefa urody

W sieci raźniej

Email
Nie trzeba być wnikliwym analitykiem rynku, aby zauważyć, że drogerie na polskim rynku trzymają się razem. Solidarne działanie w ramach jednej sieci popłaca w walce z największymi graczami rynku nowoczesnego. Z tego właśnie założenia wyszli pomysłodawcy Drogerii Laboo, dziś zrzeszającej już ponad 600 punktów sprzedaży

 

 

Polski rynek drogeryjno-perfumeryjny upodobał sobie sieci handlowe. 
Mało drogerii niezrzeszonych odnosi sukces w naszym kraju. Jak Pan sądzi, z jakich powodów mamy do czynienia z taką sytuacją?
Bardzo ciężko jest dziś funkcjonować pojedynczym sklepom. Rynek kosmetyczny, tak jak większość branż, cechuje aktualnie duża konkurencyjność. Klienci poszukują dobrych ofert promocyjnych, nowości i wygody, a to wszystko kosztuje. Dlatego w celu minimalizacji kosztów prowadzenia biznesów, właściciele sklepów tak chętnie przystępują do sieci. Otrzymują w ten sposób narzędzia marketingowe, dostęp do promocji oraz PR praktycznie za darmo, a niejednokrotnie sieci inwestują w poprawę standardów wizualnych takich placówek. Nie dziwię się więc, że sieci handlowe stały się najlepszym kierunkiem dla indywidualnych inwestorów.

W Pana opinii to najlepszy z możliwych kierunków rozwoju tej branży w naszym kraju?
Dzięki tej strategii duża część właścicieli sklepów przetrwała kryzys, wyciągnęła wnioski i zainwestowała w niezbędne zmiany standardów, uzyskała też potrzebną wiedzę, która pozwala im funkcjonować, tak by być konkurencyjnymi dla sieci zagranicznych. Takie drogerie dostosowały swoją ofertę i metody działania do dzisiejszych realiów. Właściciele coraz częściej decydują się na nowe inwestycje i coraz odważniej wchodzą w przestrzenie, które dawniej były dostępne tylko dla mocnych kapitałowo dużych sieci, mam tu na myśli głównie galerie handlowe o dużej powierzchni.

Sieć Drogerii Laboo liczy już ponad 600 punktów sprzedaży. Niewiele z nich możemy jednak spotkać w centrach handlowych.
Obecnie w galeriach i centrach handlowych działa 10 sklepów naszej sieci, są to m.in. drogerie w Zamościu, Stalowej Woli Jarosławiu i Pleszewie. Kilka sklepów funkcjonuje również w lokalnych, prywatnych galeriach, domach handlowych w mniejszych miejscowościach.

Co przekonuje Państwa do takich lokalizacji?
Podstawową różnicę między sklepami zlokalizowanymi w obiektach wielkopo-wierzchniowych a tymi znajdującymi się przy ulicach handlowych czy w obrębie osiedli itp. stanowi przede wszystkim liczba klientów. Jest to spowodowane wygodą oraz sąsiedztwem wielu branż nieprzypadkowo dobieranych przy komercjalizacji takich obiektów. Sklepy znajdujące się w centrach handlowych zazwyczaj mają również większą powierzchnię sali sprzedaży.

Zawsze istnieje jednak druga strona medalu.
Minusem mogą być w tym przypadku koszty oraz preferencyjne podejście przy komercjalizacji do dużych sieci, które niejednokrotnie zastrzegają sobie wyłączność.

Może więc to gra niewarta świeczki.
Uważa Pan, że drogerie są potrzebne galeriom handlowym?
Drogerie to niewątpliwie bardzo istotny element dobrze skomponowanego tenan-t-mixu obiektu handlowego. Operatorzy galerii za cel stawiają sobie kompleksowość oferty, tak by przyciągnąć jak największą rzeszę klientów. Asortyment kosmetyczny zajmuje ważne miejsce na listach zakupowych Polaków, dlatego praktycznie w każdej galerii znajdują się sklepy drogeryjne.

Czy w związku z tym planują Państwo otwarcia swoich drogerii w kolejnych centrach handlowych?
Mogę zdradzić, że obecnie w kilku miastach prowadzone są rozmowy między osobami zainteresowanymi otwarciem sklepów Laboo a operatorami nowo powstających galerii handlowych. Co do ogólnej ilości sklepów to ich liczba rośnie praktycznie z miesiąca na miesiąc. Przystępują do nas nowi właścicieli sklepów, ale również ci, którzy z sukcesem prowadzą już sklepy pod szyldem Laboo, decydują się na otwieranie nowych placówek, np. w grudniu w galerii handlowej w Stalowej Woli został otwarty sklep należący do p. Krystyny Pileckiej, która posiada w sieci Laboo już 10 placówek.
Z kolei w Przecławiu i Dębicy kolejne dwa sklepy otworzyła p. Katarzyna Andreasik, która prowadzi już sklep Laboo w Czarnej.

Drogerie Laboo rozwijają się w oparciu o współwłasność i współtworzenie.
Dlaczego zdecydowano się na taki model biznesowy?
Sieć powstała w listopadzie 2010 roku z inicjatywy właścicieli drogerii rynku tradycyjnego, szukających możliwości skutecznego
konkurowania z rynkiem nowoczesnym. Sieć Drogerie Laboo to zatem unikatowy projekt konsolidacji. Unikatowość współpracy w ramach Laboo stanowi rodzaj umowy. Daje ona uczestnikom prawo współwłasności poprzez obejmowanie akcji spółki, bowiem formuła prawna projektu to spółka komandytowo-akcyjna.

Jak to wygląda w praktyce?
Nasz cel to zapewnienie sklepom możliwości efektywnego funkcjonowania na rynku poprzez dostęp do ofert i narzędzi promocyjnych oraz aktualnych standardów rynkowych. Oprócz rozpoznawalnej marki, zapewniamy uczestnikom sieci atrakcyjne warunki handlowe, działania promocyjne i marketingowe, bezpłatny koncept wizualizacji i ogólnopolską reklamę.

Takie działania wystarczą, aby osiągać satysfakcjonujące przychody?
W tym roku świętowaliśmy 5. urodziny sieci Laboo. Mogę powiedzieć, że był to dla nas dobry rok. Po okresie spadków sytuacja rynkowa w 2015 roku unormowała się, rynek się ustabilizował i przychody sklepów tradycyjnych zaczęły się poprawiać.

Prognozy są zatem obiecujące?
Po okresie spadkowej tendencji, jaki miał miejsce w kilku ostatnich latach, obecnie sytuacja sklepów indywidulanych zrzeszonych w ramach sieci franczyzowych stabilizuje się. Uśredniając, można stwierdzić, że przychody sklepów w 2015 roku będą na identycznym poziomie jak w roku poprzedzającym. Oczywiście dzieje się tak dzięki temu, że coraz więcej sklepów, wykorzystując możliwości,
jakie daje skala sieci, skutecznie poprawia swoje standardy i wychodzi naprzeciw oczekiwaniom konsumentów.

 

A czego dokładnie oczekuje polski klient? Jakie różnice, a jakie podobieństwa widzą Państwo w porównaniu do pozostałych rynków europejskich?
W większych miastach zauważamy, że śladem europejskich trendów coraz częściej klientami drogerii są mężczyźni. Jednak w przeważającej większości klienci drogerii w Polsce to nadal kobiety, które dokonują zakupów dla siebie i pozostałych członków rodziny. Klientki są świadome cen swoich ulubionych produktów, poszukują okazji. Cena jest ważnym, ale nie jedynym czynnikiem decydującym o wyborze sklepu, w którym kupują.

Co jeszcze decyduje o sukcesie?
Większość kobiet traktuje zakupy drogeryjne jako przyjemność, dlatego wybierają te sklepy, w których mogą liczyć na milą atmosferę i fachowe doradztwo. Ważnym aspektem, zwłaszcza przy zakupach wód toaletowych, kosmetyków do pielęgnacji i makijażu, jest również estetyczne wnętrze.

Według najnowszych badań, Polacy coraz częściej decydują się na zakup kosmetyków w dyskontach. Nie obawiają się Państwo tego trendu?
Z pewnością rozszerzenie aktywności na polu dystrybucji kosmetyków przez lidera kanału dyskontowego to działanie, które wywiera mocny wpływ na kanał drogeryjny i to nie tylko ten o charakterze „tradycyjnym”. Uważam jednak, że ważnym czynnikiem, dla którego klienci wybierają zakupy w sklepach drogeryjnych jest wspomniany już przeze mnie poziom obsługi i fachowe doradztwo, a także możliwość wyboru. Drogerie i sklepy kosmetyczne oferują znacznie bogatszy asortyment. Ponadto, takie kategorie jak pielęgnacja skóry, makijaż czy farby do włosów wymagają specyficznego klimatu i poziomu zaufania, który jest dostępny tylko w drogeriach.

A co z markami własnymi? To również istotny element działalności tego segmentu handlu.
Nie prowadzimy w naszej sieci sprzedaży produktów marki własnej. Zauważamy jej rozwój, ale na tym etapie budowy sieci i dobrej współpracy z producentami raczej idziemy w kierunku pozyskiwania dla sieci unikalnych ofert mniejszych firm skierowanych do bardziej wymagającego klienta, których trudno szukać na półkach w sieciach dyskontowych.

Jakich przemian możemy spodziewać się Pana zdaniem na polskim rynku drogeryjno-perfumeryjnym?
Myślę, że nastąpi dalsza konsolidacja. Mam tu na myśli operatorów franczyzowych. Ale sądzę, że nastąpi też większa specjalizacja. Obserwujemy dziś dwie tendencje na rynku drogeryjno-perfumeryjnym. Jedna to naśladownictwo, czyli podpatrywanie i naśladowanie tych sieci zachodnich, które osiągnęły sukces na polskim rynku, a druga to jej przeciwieństwo, czyli poszukiwanie różnic do wspomnianego rynku, wykorzystywanie obszarów niszowych i kierowanie ofert do klienta poszukującego dobrych, oryginalnych produktów niekoniecznie z niskiej półki cenowej.To taki rodzaj „kompetentnej drogerii” - prawie salonu kosmetycznego.


Źródło: www.galeriehandlowe.pl


Naszą gazetkę 
znajdziecie również 
w aplikacji Moja Gazetka : )

POBIERZ